patron serwisu: money.pl

Poradnik dla biznesu

Co druga firma w Polsce nie odzyskuje od 5 do 20 proc. należnych jej pieniędzy. Mało? Gdyby na to pozwolił sobie amerykański gigant Amazon, straty liczone byłyby w miliardach dolarów. Dla krajowych przedsiębiorców równie bolesne może być nieopłacenie faktury wartej kilkanaście tysięcy złotych.

Dobra koniunktura gospodarcza nie zawsze przynosi ze sobą poprawę terminowości płatności. Mimo lepszej sytuacji gospodarczej, na rynku wciąż widoczna jest ostra konkurencja, presja na marże i wzrost pensji pracowników. W tej sytuacji każda zarobiona złotówka jest na wagę złota, a pokusa „kredytowania się” kosztem innych przedsiębiorców poprzez opóźnianie im płatności jest równie silna jak w czasach kryzysu.

Jak bardzo zatory płatnicze wywracają biznes do góry nogami? Skalę potencjalnych problemów najłatwiej pokazać na liczbach.

Przykład: marża firmy wynosi 5 procent i tylko jeden z jej klientów nie uregulował należności w wysokości 200 tys. zł. Firma musi sprzedać towary i usługi za kolejne 4 mln zł, żeby pokryć straty. Dopiero w tym momencie udałoby się "zarobić" na niezapłaconą fakturę. A mówimy tylko o jednym kliencie i jednej przeterminowanej płatności.

A warto pamiętać, że marże w niektórych branżach - na przykład w handlu - są jeszcze niższe niż wspomniane 5 proc. W efekcie odrobienie strat ….może być niemożliwe.

Gdyby marża oscylowała na poziomie 2 proc., to zarobienie na nieopłaconą fakturę o wartości 200 tys. zł wymusza dodatkową sprzedaż o wartości 10 mln zł.

Oczywiście, aby się udało musisz podejmować więcej zleceń, co wiąże się z ryzykiem, że spotkasz kolejnego nieuczciwego kontrahenta.

Co dziesiąty nie odzyska nic

Co gorsza, im dłużej czekasz na pieniądze od partnera biznesowego, tym mniejsza jest szansa, że otrzymasz całość zapłaty. Jak wynika z badań zleconych przez Rejestr Dłużników Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor, dwie na trzy firmy, które czekają ponad 60 dni na płatność, nie otrzymują całej należności.

Badanie "Skaner MSP, wśród mikro, małych i średnich firm", zostało przeprowadzone przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, na próbie 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności.

Firmy średnio tracą co czwartą złotówkę z przeterminowanej kwoty, czyli np. z kontraktu na 200 tys. zł uda się odzyskać 150 tys. zł.

Co dziesiątej z poszkodowanych firm zdarza się nie odzyskać nic - wynika z badania BIG InfoMonitor na temat zatorów płatniczych. I to wszystko przy sprzyjających okolicznościach gospodarczych.

Pozostałe firmy - które również mają problem z dłużnikami - mają niewiele więcej szczęścia:
- Kilkumiesięczne oczekiwanie na płatność od kontrahenta kończy się dobrze tylko dla co trzeciej firmy.
- Całość należności, opóźnianej przez ponad 60 dni, uzyskuje około 37 proc. przedsiębiorstw.
- 5 proc. wartości faktury traci w Polsce co czwarty przedsiębiorca.
- Do 10 proc. wartości niezapłaconego rachunku ucieka co piątemu przedsiębiorstwu.

Po pierwsze: nie czekaj

W sumie co druga firma w Polsce nie odzyskuje od 5 do 20 proc. należnych jej pieniędzy. Gdyby taki sam problem z zatorami płatniczymi dotknął amerykańskiego giganta handlu – markę Amazon, jego zysk skurczyłby się z 10 mld dolarów do 8 mld dolarów.

Gdyby takie problemy z należnościami miał największy polski koncern paliwowy Orlen, w ubiegłym roku zarobiłby nie 5,5 mld zł, a 4,4 mld zł.

Jeronimo Martins, właściciel sieci sklepów Biedronka, musiałby się zadowolić 800 mln euro zysku, a nie 1 mld euro zysku. 20 proc. stanowi różnicę.

W mikrofirmach oczekuje się przeciętnie na ponad 35 tys. zł, w małych firmach na ponad 50 tys. zł, a w firmach średnich na blisko 90 tys. zł.

- Nie są to statystyki napawające optymizmem, pozwalające myśleć, że nic wielkiego się nie dzieje. Jeśli kontrahent przeciąga płatność przez dwa miesiące, to mamy realny problem, który skończy się startami finansowymi. Jaka będzie ich skala, zależy również od nas. Na pewno nie warto czekać z założonymi rękami - ostrzega money.pl Jacek Kupis, z departament rynku MŚP w BIG InfoMonitor. Zamiast czekać na należności, warto zacząć działać od razu, gdy zauważymy, że kontrahent opóźnia zapłatę.

Firmy nie reagują, bo się boją

Zdaniem Kupisa prawie 90 proc. firm, których kontrahenci nie płacą, boi się reagować na tę sytuację. Wolą milczeć i po prostu czekać. Chęć do jakiegokolwiek działania odbiera im obawa o utratę kolejnych zamówień. To niezdrowa sytuacja. Ważniejsza i silniejsza powinna być obawa o utratę należnych pieniędzy. Tym bardziej, że badania pokazują, że firmy, które po prostu upominają się o należność, nadal utrzymują dobre relacje ze zdecydowaną większością partnerów biznesowych.

- Przysłowie mówi, lepiej zapobiegać niż leczyć. Nie inaczej jest z zatorami płatniczymi statystyki i badania pokazują jasno, że zdecydowanie lepsze od dopominania się o pieniądze i twardej egzekucji jest standardowe stosowanie prewencji. To zdecydowanie tańsze rozwiązanie, do tego łatwiejsze i przynoszące efekty już od pierwszego użycia - przekonuje Kupis.

Podstawowe narzędzie prewencyjne? Przed każdym podpisaniem umowy trzeba sprawdzić kontrahenta w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, a jeśli partner wyrazi zgodę, to za pośrednictwem BIG InfoMonitor również w bazach bankowych prowadzonych przez Biuro Informacji Kredytowej i Związek Banków Polskich.

- Nawet tego już dobrze znanego - zaznacza Jacek Kupis.
Sytuacja finansowa przedsiębiorstw wciąż się zmienia. Dlatego dobrze jest monitorować na bieżąco partnerów biznesowych w internecie, sprawdzać ich dokumenty w e-KRS. Rutyna i nieuzasadnione zaufanie mogą bowiem słono kosztować. Można też włączyć monitorowanie firm w BIG-u i w razie pojawienia się o danej firmie negatywnego wpisu do Rejestru Dłużników otrzymać alert mailowy na ten temat.

Ponad 5 miliardów zaległości

W Rejestrze BIG InfoMonitor jest wpisanych obecnie blisko 232 tys. firm, które nie zapłaciły swoim kontrahentom niemal 6,4 mld zł. To najlepiej pokazuje, że nie wszystkie należności udaje się wyegzekwować. Dlatego nie warto wchodzić w biznesowe kontakty z tymi, którzy już nie płacą.

Z usług BIG InfoMonitor można skorzystać w dwóch wariantach: abonamentowym lub jednorazowym, ale jeśli firma wystawia faktury z odroczonym terminem płatności, warto wybrać stałą współpracę – wówczas poza sprawdzeniem kontrahentów otrzymuje się w pakiecie kilka innych usług, np. monitrowanie wybranych firm po NIP-ie.

Abonament BIG to gwarantowana wysyłka kilku ustawowych wezwań do zapłaty w zależności abonamentu, nielimitowana liczba wpisów dłużników do Rejestru Dłużników oraz nielimitowana wysyłka powiadomień o wpisie dłużnika do Rejestru BIG w korzystnej cenie. Pakiet usług dobierany jest do potrzeb i skali działania konkretnej firmy. Gdybyśmy chcieli mimo to zamówić pojednczy raport, to jednorazowe sprawdzenie kontrahenta w Rejestrze BIG kosztuje 29 zł.

Jak wyjaśnia Jacek Kupis, przedsiębiorcy otrzymują bardzo często propozycje spłaty należności w ratach, proponuje im się również wystawienie faktury w późniejszym terminie lub nawet stawia ultimatum: “zapłacę na czas, ale niższą sumę”. Zasada jest jednak prosta: im firma bardziej niecierpliwa w dochodzeniu należności, tym większa szansa na odzyskanie pieniędzy z nieopłaconych faktur. Odpuszczanie nie ma sensu, bo stawia wierzyciela na końcu kolejki oczekujących na zapłatę.

- Jeśli firma nie płaci, warto upominać się o pieniądze, bo dłużnik prędzej zapłaci temu, kto zdecydowanie zabiega o płatność. Gdy prośby nie dają efektu, dobrym rozwiązaniem jest wysłanie wezwania do zapłaty, zapowiadającego wpis do rejestru dłużników BIG. W tym przypadku też należy pamiętać, że czas nie jest sprzymierzeńcem wierzyciela i im szybciej zapowiedź wpisu do rejestru dłużników trafi w ręce ociągającego się z zapłatą kontrahenta, tym lepiej. Zwykle firma-dłużnik spłaca dług, bo nie chce dopuścić do tego, by znaleźć się w rejestrze, chyba, że jest już w bardzo trudnej sytuacji - dodaje Kupis.

Dlaczego? Bo przedsiębiorstwo, które znajdzie się w BIG z negatywnym wpisem ma utrudniony dostęp do kredytów, leasingu, faktoringu czy ofert telekomów. Wpis dłużnika, czyli przekazanie informacji gospodarczej (czyli mówiąc wprost informacji o dłużniku jego długu) do Rejestru BIG, to dla firm, które nie mają abonamentów koszt zaledwie złotówki. Wysyłka listu z powiadomieniem o wpisie do rejestru kosztuje kilka złotych, czyli często tysiące razy mniej niż straty wywołane nieopłaconymi fakturami.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.